Najważniejsza lekcja z drogi

with Brak komentarzy

Kojarzysz ten typ turysty, który przed wyjazdem przetrząsa bezmiar Internetu, kupuje 5 różnych przewodników w księgarni i przygotowuje szczegółowy plan zwiedzania WSZYSTKICH możliwych atrakcji, a później ponagla współtowarzyszy do trzymania tempa na trasie tego idealnie przemyślanego maratonu? Kiedyś nim byłam. A później pojechałam do Londynu na 3 dni i po raz pierwszy nie udało mi się zrealizować planu. Otrzymałam najważniejszą lekcję z drogi.
planowanie podróży-lekcja z drogi

Do czego zmierzam? Chcę się z Tobą, drogi Czytelniku, podzielić najważniejszą lekcją z drogi, którą wyniosłam własnie z tego krótkiego wypadu do stolicy Wielkiej Brytanii. W pogoni od jednego punktu z listy do kolejnego, gdzieś między Big Benem a Tower Bridge naszła mnie taka myśl:

Dlaczego to, czego nie widzę ma mi odbierać przyjemność obcowania z tym, co mam tuż przed sobą?

Tamtego dnia zdałam sobie sprawę, że wielokrotnie kieruje mną strach. Myślałam: „A co jeśli już tu nie wrócę? Muszę więc zobaczyć jak najwięcej”. To błędne przekonanie powodowało, że tak naprawdę wcale nie cieszyłam się tym, co tu i teraz, nową kulturą, smakami, architekturą. Teraźniejszość gubiłam między tym, co już zobaczyłam a tym co zaraz miałam zobaczyć. Zaraz potem przyszedł wniosek: WCALE NIE MUSISZ ZOBACZYĆ WSZYSTKIEGO. I TO JEST OK.

Mocno wierzyłam, że istnieje sposób by widzieć więcej, przeżywać te chwile bardziej niż podziwiając przez chwilę ładne widoki i pstrykając zdjęcia. Wtedy w Londynie postanowiłam nauczyć się uważności, choć nie potrafiłam jeszcze jej tak nazwać. Chciałam umieć dostrzegać dyskretny urok drobiazgów, skupiać uwagę na małych momentach, które spowodują, że coś poczuję, coś przeżyję, czegoś się nauczę. Tak zaczęła się przygoda z nauką podróżowania w moim rytmie, która trwa do dziś.

Co się zmieniło? Na czym to polega?
  • staram się nie śpieszyć, zarówno w podróży, jak w codziennym życiu
  • stawiam na relacje – zależy mi na poznawaniu ludzi, słuchaniu ich historii oraz opinii
  • praktykuję wdzięczność
  • nie oglądam świata przez szkiełko obiektywu – czyli najpierw patrzę, później ewentualnie robię zdjęcia
  • nie trzymam się już ściśle określonego programu (choć planowanie wciąż jest dla mnie ważne)
  • nie przeglądam informacji o danym miejscu bezpośrednio przed wyjazdem, nie zabieram w podróż przewodników

 

Leave a Reply