Kopenhaga idealna na city break

with Brak komentarzy

Kopenhaga –  serce i największe miasto Danii położone na wschodnim wybrzeżu wyspy Zelandia. Nowoczesna stolica ze sporą nutą skandynawskiego luzu i klimatem wprost z andersenowskich baśni. Idealna na weekendowy, wiosenny wypad. Nawet przy -12 stopniowym mrozie nie straciła swojego uroku.

Nyhavn Kopenhaga

Ciekawostka na początek: Ponoć Duńczycy rozpoczynają pory roku 1 dnia poszczególnych miesięcy. Oficjalnie mogę więc mówić, że w Kopenhadze byłam wiosną.

Prosto z lotniska udaliśmy się z Franem metrem do centrum Kopenhagi. Ta przejażdżka już sama w sobie jest przygodą, ponieważ w pociągach nie ma maszynisty, a całe metro jest kontrolowane przez w pełni zautomatyzowany system komputerowy. Przyznam, że z wielką radością usiadłam tuż przy przedniej szybie by móc obserwować jazdę w tunelu. Mimo świadomości, że zaraz dopadnie nas szczypiący w nos mróz, pełni entuzjazmu wysiedliśmy na stacji Kongens Nytorv i ruszyliśmy w stronę głównej atrakcji Kopenhagi –  Nyhavn. Charakterystyczne kolorowe fasady budynków Nowego Portu, są bez wątpienia symbolem miasta niemniej ważnym niż pomnik Syrenki i podobno zawsze roi się w porcie od ludzi. Cóż jak się okazuje nie zawsze… my mieliśmy praktycznie całe przedpołudnie go jedynie dla siebie. Cudownie było obserwować leniwie rozpoczynające się kawiarniano-restauracyjne życie. Trudno uwierzyć, że komuś przyszło w ten dzień do głowy jeść lunch w ogródku przy kanale. Jednak kelnerzy i pracownicy restauracji dzielnie rozstawiali stoliki kładąc pledy oraz koce na krzesłach. Gdy wróciliśmy do Nyhavn w niedzielę restauracje były pełne, a deptaki oblegane przez turystów. Dwa zupełnie skrajne doświadczenia z tego samego miejsca.

port Nyhavn w Kopenhadze

Nie chcąc tracić czasu oraz z obawy przed zamarznięciem wskoczyliśmy do metra i pojechaliśmy na sztucznie utworzoną dzielnicę Kopenhagi – Christianshavn, gdzie znajduje się chyba jedno z najbardziej kontrowersyjnych a zarazem unikatowych miejsc w Europie. Mowa oczywiście o Wolnym Mieście Christiania.
Christianshavn KopenhagaAlternatywne osiedle i społeczność Christianii powstała w 1971 roku, kiedy to obszar koszarów wojskowych o powierzchni około 35 ha. zasiedlili hipisi oraz osoby z szeroko rozumianych środowisk artystycznych. Z racji tego, że po wojnie tereny te nie miały konkretnego przeznaczenia, dla władz Kopenhagi nowi nielegalni lokatorzy nie stanowili większego problemu. W pierwszych latach istnienia społeczność dynamicznie się rozwijała, powstawały przedszkola, szkoły, pracownie artystyczne, galerie sztuki, knajpki i warsztaty. Władze Kopenhagi po pewnym czasie nadały mieszkańcom legalny status niezależnej społeczności oraz możliwość samostanowienia. Mieszkańcy mieli dbać o domostwa, wspólne dobro (również ekonomiczne) oraz bezpieczeństwo wewnątrz osiedla ustalając własne zasady oraz reguły funkcjonowania, różniące się znacznie od powszechnie przyjętych praw i obowiązków. Szczególnie jeśli chodzi o możliwość uprawy, posiadania oraz handlu miękkimi narkotykami. Głównie z tego powodu Christiania zyskała złą sławę w późniejszych latach.Christiania Kopenhaga

Tuż przy bramie wejściowej napotykamy informację o zakazie robienia zdjęć, tagowania oraz biegania uliczkami. Spokojnym spacerkiem, starając się nie naruszać zbytnio życia lokalsów, zwiedziliśmy ten alternatywny kawałek świata. Moją uwagę przykuł napis „You are now entering the EU”  widniejący na jednej z bram i świadczący o wyjątkowym poczuciu odrębności mieszkańców Christianii. Może to zimowa aura, a może właśnie specyfika osiedla… Przez większość czasu, który tam spędziliśmy, miałam wrażenie, że nie jest tak utopijnie jak zapewne wymarzyli sobie założyciele. Owszem to jakby równoległa rzeczywistość, odmienna od tej, w której żyjemy. Ja sprzed kilkunastu lat pewnie chciałaby wprowadzić się tam natychmiast. Ja teraźniejsza już niekoniecznie. Christiania Kopenhaga

Trochę zmarznięci, a przede wszystkim głodni jak wilki znaleźliśmy najpierw przyjemne i cieplutkie bistro, a później odpowiednią linię autobusową i pojechaliśmy przywitać się z naszym hostem z AirBnb – Janem. Do centrum wróciliśmy po zmroku, by odkryć jego zupełnie inne oblicze. Ale o innych atrakcjach oraz o tym, czy warto wybrać się na zwiedzanie wspólnie z przewodnkiem City Tour w Kopenhadze przeczytacie w kolejnych postach.

Leave a Reply